Głodówka - co i jak

Temat: Bydgoszcz w historii staropolskiej
AUGUST II MOCNY (1697 - 1733)
STANISŁAW LESZCZYŃSKI (1704 - 1709 i 1733 - 1736)
AUGUST III SAS (1733 - 1763)

Czasy saskie to najgorszy okres dziejów Rzeczpospolitej, która w tych czasach
utraciła znaczenie międzynarodowe.
Car rosyjski w 1717 r. stał się gwarantem zawartych układów między królem a
szlachtą, co znaczyło kres suwerenności Polski (Sejm niemy).
Słabość militarna spowodowała, że terytorium państwa było miejscem swobodnego
stacjonowania, przemarszów i rabunków wojsk obcych.
Polityka monarchów, nie licząca się z polską racją stanu oraz warcholska
postawa szlachty były przyczyną zaawansowanego kryzysu struktur państwa.

Zwłaszcza za panowania Augusta III, w Polsce zapanowało niemal zupełne
rozprzężenie i anarchia – król zupełnie nie interesował się państwem, sejmy nie
dochodziły do skutku, sądy były bezradne, wzmógł się wyzysk chłopa.
Taki stan rzeczy musiał budzić zaniepokojenie co do przyszłości upadającej
Rzeczypospolitej.

W ten obraz doskonale wpisywała się Bydgoszcz, przeżywająca apogeum upadku i
klęsk.



Wojna północna (1700-1721)

Wojna ta była jedną z głównych przyczyn zagłady Bydgoszczy jako liczącego się
miasta na początku XVIII wieku.
Okres względnej stabilizacji i prób odbudowy Bydgoszczy w II poł. XVII w.
zakończył się definitywnie.
Do połowy XVIII wieku Bydgoszcz była permanentnie wielkim obozem wojskowym, w
którym zmieniały się narodowości żołnierzy, a na stałe pozostawały czynione
przez nich spustoszenia.

W 1700 r. nowy król polski August II Mocny wciągnął Polskę w wojnę ze Szwecją.
Sprzymierzone: Rosja, Dania, Saksonia i Polska miały łatwo pokonać Skandynawów
i zdobyć nowe tereny nad Bałtykiem (m.in. Inflanty). Stało się zupełnie
inaczej. Aż do klęski Szwedów pod Połtawą w 1709 r. w walce z Rosjanami,
właśnie oni odnosili sukcesy, kolejno rozprawiając się ze sprzymierzonymi
wojskami.

W 1703 r. Szwedzi uderzyli na Polskę i bez problemów zajmowali kolejne miasta.
Na Litwie poparł inwazję ród Sapiehów, skłócony z tamtejszą szlachtą, a
Wielkopolsce sprzyjał Szwedom wojewoda Stanisław Leszczyński, w nagrodę na
krótko uczyniony królem Polski.
August II wraz z wojskami saskimi uciekł do Saksonii wydając Polskę na pastwę
losu.
Z Bydgoszczy odszedł garnizon saski, który zasłynął z nakładanych kontrybucji,
nie zaś z obrony miasta.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,54,43761695,43761695,Bydgoszcz_w_historii_staropolskiej.html



Temat: Rosyjskie media rządzą w Kijowie
Trzeba podzielić dzisiejszą Ukrainę
Prof. Mieczysław Smoleń z Instytutu Rosji i Europy Wschodniej Wydziału
Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiegomówi
powiedział (12.4.2007): „Dla nas (Polski) niepodległość tego kraju to bardzo
ważna sprawa, ponieważ bez Ukrainy Rosja nie odbuduje swojej mocarstwowości.
Dlatego nam musi zależeć na niezależnej Ukrainie”.
Nie ulega wątpliwości, że putinowska Rosja jest największym wrogiem Polski i
Polaków. Dlatego im dalej Rosja od Polski tym lepiej. Dlatego rzeczywiście dla
nas niepodległość Ukrainy to bardzo ważna sprawa, ponieważ bez Ukrainy Rosja
nie odbuduje swojej mocarstwowości. Dlatego nam musi zależeć na niezależnej
Ukrainie (uf, aż 3 razy „dlatego”!).
Problem polega na tym, że raczej nie ma szans na to, aby Ukraina była
niezależna i przyjacielm Polski i Polaków. Chyba że...
Ukraina jest sztucznym państwem stworzonym przez Stalina w latach 1944-45 na
potrzeby Związku Sowieckiego, a przede wszystkim jego imperializumu. Jest to
zlepek ziem różnych nacji, kultur, a nawet i religii. Takim samym zlepkiem była
Jugosławia, która już się rozpadła.
I tak Donbas i duże jego okolice nigdy nie należały do Ukrainy i nigdy nie
były zasiedlone przez Ukraińców. To była carska Rosja nawet w okresie przed
powstaniem Chmielnickiego (kozaków) w 1648 roku, kiedy to wszystkie etniczne
ziemie ukraińskie należały do Polski (Rzeczpospolitej). Do Ukrainy nigdy nie
należały tzw. Dzikie Pola, czyli cała dzisiejsza południowa Ukraina. Kiedy
Rosja zajęła-podbiła te bezludne wówczas ziemie pod koniec XVIII w. dostały
one – jakże słuszną! – nazwę Noworosji (gubernia noworosyjska). Zaczęli się tam
osiedlać Rosjanie i – za pozwoleniem Rosjan – Ukraińcy. Jednak ziemie te zawsze
miały i mają charakter rosyjski, podobnie jak rejon Donbasu, czyli rosyjska
twierdza na Ukrainie.
Krym także nigdy nie był ukraiński. Zamieszkiwali go przez wieki Tatarzy, a
po jego podboju pod koniec XVIII w. zaczęli się tu osiedlać Rosjanie. Dzisiaj
stanowią oni większość ludności obwodu, który ma nawet rosyjską autonomię.
Zresztą Krym znalazł się w granicach sowieckiej Ukrainy dopiero w 1954 roku;
bezprawnie sprezentował go Ukrainie tow. Chruszczow, jak rządził całym ZSRR.
Tatarzy, których Stalin deportował w głąb Rosji w 1944 roku, wracają dziś na
Krym. Sprawa tatarska na Krymie stała się aktualną sprawą polityczną.
Ruś Zakarpacka przez ponad 1000 lat należała do Węgier i tamtejsi Rusini nie
uważają się za Ukraińców. A chociaż są grekokatolikami nie chcą mieć również
nic wspólnego z grekokatolikami (unitami) z Galicji (Lwowa). Po powstaniu
państwa ukraińskiego w 1991 roku domagali się autonomii, ale Kijów im jej
odmówił. Gdyby zaistniała taka możliwość to z zadowoleniem przyjęli by powrót
do Węgier!
Wschodnia Galicja i Wołyń (tzw. Zachodnia Ukraina) to tereny, które należały
do Polski do 1939 roku. Po wymordowaniu i wysiedleniu stamtąd Polaków (2
miliony!) mieszkają tam dziś prawie sami Ukraińcy. I to w dodatku patriotyczni
Ukraińcy. Z tym, że ich dzieli religia. Galicjanie (Haliczanie) są
grekokatolikami, a Wołynianie prawosławnymi, co nie sprzyja zbliżeniu.
Jeśli chodzi o Ukraińców ze Wschodniej Galicji to chociaż oni sami uważają
się za Ukraińców, to tak naprawdę różnica między nimi, a Ukraińcami na
Kijowszczyźnie jest taka, jaka jest między katolickimi Austriakami i
protestanckimi Prusakami, chociaż i jedni i drudzy mówią po niemiecką i de
facto mają wspólne etniczne korzenie. Do tego dochodzą różnice kulturowe
(Galicjanie są spolonizowani, a Kijowianie zrusyfikowani kulturalnie i
częściowo językowo) i historyczne. To są raczej dwa inne narody.
Środkowe rejony dzisiejszej Ukrainy z Kijowem to prawdziwa – historyczna
Ukraina. Poczucie świadomości narodowej jest tu jednak dużo słabsze niż na tzw.
Zachodniej Ukrainie; jest tu większe zrusyfikowanie społeczeństwa i panuje
prawosławie: ukraińskie i dużo większe rosyjsko-ukraińskie.
Do tego wszystkiego dochodzą inne mniejszości etniczne, jak np. grupa
polska czy żydowska, i religijne: rzymskokatolicyzm, protestantyzm i islam.
Wszystkie raczej skonfliktowane z wszystkimi.
Wacław Radziwinowicz pisze (G.W. 13.4.2007), że wszystkie główne madia na
Ukrainie są w rosyjskich rękach. 2 czy 3 tygodnie temu w ukraińskim programie
australijskiej stacji telewizyjnej SBS powiedziano, że 95% (!) sprzedawanych na
Ukrainie książek jest w języku rosyjskim. Grozi zrusyfikowanie CAŁEJ Ukrainy.
Rosja nie chce podziału Ukrainy na część ukraińską i rosyjsko-ukraińską bo
liczy na to, że któregoś dnia połknie całą Ukrainę.
Obecny kryzys polityczny na Ukrainie ma podłoże etniczne! I ten kryzys,
nawet po jego kolejnym zażegnaniu, będzie zawsze powracał. Aż któregoś dnia
dojdzie do wojny domowej i takiego rozlewu krwi, jaki widzieliśmy w Bośni. Bo
nienawiść między Ukraińcami a Rosjanami na Ukrainie rodzi nowych rezunów po obu
stronach.
Jeśli Ukraińcy w zachodniej i środkowej Ukrainie chcą mieć niezależną od
Rosji Ukrainę to muszą pozbyć się „garbu rosyjskiego”. Powinien następić
podział kraju na dwie Ukrainy: ukraińską (obwody środkowe i zachodnie) oraz
rosyjsko-ukraińską (obwody wschodnie i południowe); nie powinno się jednak
dopuścić do połączenia rosyjsko-ukraińskiej Ukrainy z Rosją. Poza tym Ukraińcy
we wschodniej Ukrainie powinni mieć konstytucyjnie zagwarantowane prawa
narodowo-kulturalne.
Ukraina ukraińska może stać się wolnym i suwerennym państwem. Taka Ukraina
będzie potrzebowała życzliwych sąsiadów, w tym także czy przede wszystkim
Polski, bo Słowacja czy nawet Węgry nie będą równoważnym partnerem dla Ukrainy.
Taka sytuacja z kolei stemperuje antypolskie ostrze nacjonalistów ukraińskich,
bardzo silne wśród Ukraińców galicyjskich. Będzie to z korzyścią dla Polski i
samej ukraińskiej Ukrainy. Poza tym tylko ukraińska Ukraina będzie miała duże
szanse do przystąpienia do NATO i Unii Europejskiej.

Marian Kałuski, Australia

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,904,60673291,60673291,Rosyjskie_media_rzadza_w_Kijowie.html


Temat: Podzielić Ukrainę!
Podzielić Ukrainę!
Prof. Mieczysław Smoleń z Instytutu Rosji i Europy Wschodniej Wydziału
Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiegomówi
powiedział (12.4.2007): „Dla nas (Polski) niepodległość tego kraju to bardzo
ważna sprawa, ponieważ bez Ukrainy Rosja nie odbuduje swojej mocarstwowości.
Dlatego nam musi zależeć na niezależnej Ukrainie”.
Nie ulega wątpliwości, że putinowska Rosja jest największym wrogiem Polski
i Polaków. Dlatego im dalej Rosja od Polski tym lepiej. Dlatego rzeczywiście
dla nas niepodległość Ukrainy to bardzo ważna sprawa, ponieważ bez Ukrainy
Rosja nie odbuduje swojej mocarstwowości. Dlatego nam musi zależeć na
niezależnej Ukrainie (uf, aż 3 razy „dlatego”!).
Problem polega na tym, że raczej nie ma szans na to, aby Ukraina była
niezależna i przyjacielm Polski i Polaków. Chyba że...
Ukraina jest sztucznym państwem stworzonym przez Stalina w latach 1944-45
na potrzeby Związku Sowieckiego, a przede wszystkim jego imperializumu. Jest
to zlepek ziem różnych nacji, kultur, a nawet i religii. Takim samym zlepkiem
była Jugosławia, która już się rozpadła.
I tak Donbas i duże jego okolice nigdy nie należały do Ukrainy i nigdy nie
były zasiedlone przez Ukraińców. To była carska Rosja nawet w okresie przed
powstaniem Chmielnickiego (kozaków) w 1648 roku, kiedy to wszystkie etniczne
ziemie ukraińskie należały do Polski (Rzeczpospolitej). Do Ukrainy nigdy nie
należały tzw. Dzikie Pola, czyli cała dzisiejsza południowa Ukraina. Kiedy
Rosja zajęła-podbiła te bezludne wówczas ziemie pod koniec XVIII w. dostały
one – jakże słuszną! – nazwę Noworosji (gubernia noworosyjska). Zaczęli się
tam osiedlać Rosjanie i – za pozwoleniem Rosjan – Ukraińcy. Jednak ziemie te
zawsze miały i mają charakter rosyjski, podobnie jak rejon Donbasu, czyli
rosyjska twierdza na Ukrainie.
Krym także nigdy nie był ukraiński. Zamieszkiwali go przez wieki Tatarzy,
a po jego podboju pod koniec XVIII w. zaczęli się tu osiedlać Rosjanie.
Dzisiaj stanowią oni większość ludności obwodu, który ma nawet rosyjską
autonomię. Zresztą Krym znalazł się w granicach sowieckiej Ukrainy dopiero w
1954 roku; bezprawnie sprezentował go Ukrainie tow. Chruszczow, jak rządził
całym ZSRR. Tatarzy, których Stalin deportował w głąb Rosji w 1944 roku,
wracają dziś na Krym. Sprawa tatarska na Krymie stała się aktualną sprawą
polityczną.
Ruś Zakarpacka przez ponad 1000 lat należała do Węgier i tamtejsi Rusini
nie uważają się za Ukraińców. A chociaż są grekokatolikami nie chcą mieć
również nic wspólnego z grekokatolikami (unitami) z Galicji (Lwowa). Po
powstaniu państwa ukraińskiego w 1991 roku domagali się autonomii, ale Kijów
im jej odmówił. Gdyby zaistniała taka możliwość to z zadowoleniem przyjęli by
powrót do Węgier!
Wschodnia Galicja i Wołyń (tzw. Zachodnia Ukraina) to tereny, które
należały do Polski do 1939 roku. Po wymordowaniu i wysiedleniu stamtąd
Polaków (2 miliony!) mieszkają tam dziś prawie sami Ukraińcy. I to w dodatku
patriotyczni Ukraińcy. Z tym, że ich dzieli religia. Galicjanie (Haliczanie)
są grekokatolikami, a Wołynianie prawosławnymi, co nie sprzyja zbliżeniu.
Jeśli chodzi o Ukraińców ze Wschodniej Galicji to chociaż oni sami uważają
się za Ukraińców, to tak naprawdę różnica między nimi, a Ukraińcami na
Kijowszczyźnie jest taka, jaka jest między katolickimi Austriakami i
protestanckimi Prusakami, chociaż i jedni i drudzy mówią po niemiecką i de
facto mają wspólne etniczne korzenie. Do tego dochodzą różnice kulturowe
(Galicjanie są spolonizowani, a Kijowianie zrusyfikowani kulturalnie i
częściowo językowo) i historyczne. To są raczej dwa inne narody.
Środkowe rejony dzisiejszej Ukrainy z Kijowem to prawdziwa – historyczna
Ukraina. Poczucie świadomości narodowej jest tu jednak dużo słabsze niż na
tzw. Zachodniej Ukrainie; jest tu większe zrusyfikowanie społeczeństwa i
panuje prawosławie: ukraińskie i dużo większe rosyjsko-ukraińskie.
Do tego wszystkiego dochodzą inne mniejszości etniczne, jak np. grupa
polska czy żydowska, i religijne: rzymskokatolicyzm, protestantyzm i islam.
Wszystkie raczej skonfliktowane z wszystkimi.
Obecny kryzys polityczny na Ukrainie ma podłoże etniczne! I ten kryzys,
nawet po jego kolejnym zażegnaniu, będzie zawsze powracał.
Jeśli Ukraińcy w zachodniej i środkowej Ukrainie chcą mieć niezależną od
Rosji Ukrainę to muszą pozbyć się „garbu rosyjskiego”. Powinien następić
podział kraju na dwie Ukrainy: ukraińską (obwody środkowe i zachodnie) oraz
rosyjsko-ukraińską (obwody wschodnie i południowe); nie powinno się jednak
dopuścić do połączenia rosyjsko-ukraińskiej Ukrainy z Rosją. Poza tym
Ukraińcy we wschodniej Ukrainie powinni mieć konstytucyjnie zagwarantowane
prawa narodowo-kulturalne.
Ukraina ukraińska może stać się wolnym i suwerennym państwem. Taka Ukraina
będzie potrzebowała życzliwych sąsiadów, w tym także czy przede wszystkim
Polski, bo Słowacja czy nawet Węgry nie będą równoważnym partnerem dla
Ukrainy. Taka sytuacja z kolei stemperuje antypolskie ostrze nacjonalistów
ukraińskich, bardzo silne wśród Ukraińców galicyjskich. Będzie to z korzyścią
dla Polski i samej ukraińskiej Ukrainy. Poza tym tylko ukraińska Ukraina
będzie miała duże szanse do przystąpienia do NATO i Unii Europejskiej.

Marian Kałuski, Australia

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,902,60671371,60671371,Podzielic_Ukraine_.html